piątek, 27 lutego 2009

Oglądamy i ściągamy kabarety z TVP.PL

Nasza ukochana telewizja publiczna mocno nie chce być publiczna, na jej stronach stoi złowrogo brzmiący komunikat:

Wymagania techniczne System operacyjny: Legalna wersja Windows XP/SP2, 2003, Vista oraz odtwarzacz Windows Media Player v10 (wraz z zalecanymi aktualizacjami) lub v11

Nie jest to najwygodniejszy sposób oglądania wideo, rzekłbym jest to sposób z definicji wadliwy. Nie ma sensu kupować (z definicji wadliwego*) Windows i instalować (z definicji wadliwego) Windows Media Playera...



Cele na dziś:

- oglądać kabarety w dowolnym rozmiarze okna lub na pełnym ekranie z ewentualnymi opcjami filtrowania obrazu
- ściągać je na dysk
- konwertować do bardziej sensownych formatów od (z definicji wadliwego) WMV, by można je chociażby obejrzeć na stacjonarnym odtwarzaczu DVD/DivX/XviD

Tych komfortów nie zapewni nam metoda TVP, zamiast Windows i WMP, będziemy potrzebować:
- GNU/Linuksa

- Firefoksa
- odtwarzacza VLC Player (tylko do oglądania wystarczy Totem)

- wtyczki do Firefoksa: MediaPlayerConnectivity

Zakładam, że Firefoksa ma każdy już zainstalowanego. VLC Player można zainstalować, w Ubuntu, chociażby poprzez Aplikacje->Dodaj/Usuń.
Musimy jeszcze pobrać plugin MediaPlayerConnectivity ze strony z dodatkami do FF https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/446
Po zainstalowaniu wtyczki i restarcie przeglądarki ukazuje nam się kreator konfiguracji MediaPlayerConnectivity, wyszukuje on zainstalowane odtwarzacze - wybieramy wszędzie vlc.

Po konfiguracji możemy już wejść na jakąś stronę http://tvp.pl/, teraz wystarczy, że klikniemy w miejsce w którym ma się odtwarzać film. Zostanie otwarte okienko VLC i zacznie się odtwarzanie nagrania. Teraz możemy nawet zamknąć przeglądarkę, a film dalej będzie odtwarzany!



To nie koniec, możemy ściągać i konwertować strumienie z tvp.pl do wielu formatów. Wystarczy kliknąć w menu VLC:
Plik->Kreator->Transkoduj/Zapisz jako plik
Następnie (w kolejnym okienku) w polu Istniejąca pozycja z listy odtwarzania wybieramy nasz strumień wideo. Kolejne trzy okienka określają nam kodeki, kontenery i nazwę pliku...

Teraz powinienem chyba ponarzekać, że TVP sobie w kulki leci względem wymagań co do odtwarzacza i systemu... Mogliby brać przykład z brytyjskiej BBC - nie dość że nie robi problemów to jej programy radiowe i telewizyjne (tv tylko w GB) można przeglądać w standardowym Totemie pod Ubuntu 8.10 - tak samo jak filmy z Youtube:)

*programy na W są Wadliwe

Pogłówkujmy... - instalacja GNURobbo.

Dwadzieścia lat temu można było, na Atari, zagrać w znakomitą, polską grę logiczną Robbo. Właśnie ukazała się kolejna wersja (0.60) klonu ten gry nazwana GNURobbo. Zasady gry są proste: sterujemy sympatycznym robocikiem, który musi pozbierać śrubki (a właściwie wkręty) i udać się do statku kosmicznego, pokonując przeszkody i unikając wszelkich niebezpieczeństw. GNURobbo wymaga naprawdę potężnego wysilenia szarych komórek!
Grafika? Taka jak powinna być - trzymająca klimat starych ośmiobitowców.
Grywalność (miodność)? Jak dla mnie - przeogromna:-D

Strona domowa GNURobbo to http://gnurobbo.sourceforge.net i stamtąd można ściągnąć zipa z grą pod Windows.
Użytkownicy GNU/Linuksa muszą wybrać inny (choć niekoniecznie trudniejszy) sposób - ściągnięcie przez SVN.

Do dzieła - na przykładzie Ubuntu:
System-Administracja->Menedżer pakietów Synaptic - zaznaczamy pakiety libsdl1.2-dev, libsdl-ttf2.0-dev i subversion, następnie klikamy "Zastosuj" by je zainstalować.

Otwieramy Aplikacje->Akcesoria->Terminal i wpisujemy:
svn co https://gnurobbo.svn.sourceforge.net/svnroot/gnurobbo gnurobbo
i czekamy chwilę aż ściągną się źródła GNURobbo... i wydajemy polecenia:
cd gnurobbo/gnurobbo/
make

żeby wejść do katalogu z grą i ją skompilować. Jeśli nie zobaczymy błędów, uruchamiamy grę wpisując:
./gnurobbo

Potem możemy już uruchamiać grę klikając na plik gnurobbo w katalogu z kompilacją. Możemy też przekopiować pliki gry w inne miejsce, do działania potrzebny jest tylko plik gnurobbo i katalog data (i ewentualnie plik icon32.png).

poniedziałek, 23 lutego 2009

Pożegnajmy Gadu-Gadu nie rezygnując z Gadu-Gadu - Jabber się kłania!


Odczuwam pewien dyskomfort psychiczny, gdy ktoś określa mnie za pomocą numeru. Na dodatek muszę nieźle pomyśleć, żeby przypomnieć sobie PIN do bankomatu, numer telefonu, PESEL itp. - a teraz jeszcze numer GG? To już przesada!

Tu przychodzi Jabber - protokół (to słówko tylko brzmi strasznie) na bazie którego pracują cywilizowane komunikatory. Mój JID (identyfikator Jabbera) to po prostu kwahoo@jabberpl.org Prosto? Prosto! Wygląda jak e-mail. Co fajniejsze można mieć takie same adresy e-mail i JID! Jeszcze mniej do zapamiętania.

Z kim mogę się komunikować?
Łatwiej by było napisać z kim nie mogę... Bo jest tego trochę:
- bezpośrednio Jabber - oprócz dedykowanych programów używają je także AQQ2, Spik (od Wirtualnej Polski) czy GTalk (od Google).
- poprzez transporty: GG, Tlen, MSN, ICQ, SMS czy nawet kanały IRC!
- z ludźmi przeglądającymi właśnie pocztę na GMailu (z uwagi na GTalk).

Najlepsze klienty Jabbera:
- wielosystemowe, otwarte na Windows, GNU/Linux czy Mac: PSI i Gajim
- na telefony (precz z płaceniem za GG!) komórkowe (także otwarte): wszechwładny Bombus, który wspiera przesyłanie plików i kompresję zlib (taką jak w plikach ZIP czy Quake'owych PK3, pozwala ona mniej płacić za przesyłanie danych) i wymaga Javy MIDP2 i jego lżejszy brat Colibry wymagający MIDP1 (powinien pójść nawet na starych cegłach:).

Najfajniejsze jest to, że książka z kontaktami (roster) jest przechowywana na serwerze i pobierana przy logowaniu. Można używać Jabbera na kilku komputerach i dodatkowo telefonie komórkowym korzystając z tej samej książki! Ba, można wykorzystać tzw. zasoby i sortować przychodzące wiadomości na różne komputery np. wg podziału: /Praca, /Dom, /Flirty.
We flirtach dodatkowo pomaga szyfrowanie wiadomości i bycie niedostępnym dla określonych osób. A jeśli ktoś lubi inaczej - Jabber wspiera Pokoje, które są o niebo lepszym rozwiązaniem od konferencji Gadu-Gadu, niektórzy porównują je do IRC-a.

Co mnie urzekło? Przechowywanie rostera na serwerze i powiadamianie o komponowaniu odpowiedzi - wiemy czy ktoś w danej chwili do nas pisze czy robi coś innego (bardzo pomocne przy podawaniu instrukcji krok po kroku i przy wywodach filozoficznych:). No i automatyczna wymiana kontaktów - jeśli kogoś dodajemy do książki on nas też dostaje, jeśli oczywiście wyrazi zgodę.

Stabilność.
Jabber deklasuje GG w tej kwestii. Nawet jeśli jeden serwer zawiedzie możemy uruchomić konto na drugim. Mało tego, możemy być podpięci do kilku kont i serwerów jednocześnie.

Bajery...
Za dużo tego jest by tu pisać... Agentem Jabbera może być wszystko od dysku sieciowego po blog (jogger).

Jak odpalić?
Godne polecenia są dwa poradniki opisujące zakładanie i konfigurację kont Jabbera oraz migrację kontaktów z GG:
dla PSI
dla Gajima

Dodam od siebie też trzy grosze czyli jak założyć konto na jabberpl.org i uruchomić transport GG na przykładzie klienta Gajim - tutorial tekstowy, lepszy do wydrukowania:)
jabberpl.org jest najstarszym polskim serwerem Jabbera. Nie jest "rozbajerzony" i wymaga trochę innego sposobu rejestracji konta.
No to po kolei:
  1. wchodzimy na my.jabberpl.org/zarejestruj.html i wypełniamy rubryki zupełnie jakbyśmy zakładali e-maila
  2. uruchamiamy Gajima i klikamy Edycja->Konta->Nowy->Mam już konto i chcę z niego korzystać.
  3. podajemy nazwę użytkownika (bez @jabberpl.org) i hasło jakie wybraliśmy we formularzu rejestracyjnym, serwer to oczywiście jabberpl.org
  4. w następnym kroku wciskamy Połącz po wciśnięciu zakończ
  5. jeśli Gajim już się połączył klikamy Działania->Wyszukuj usługi, wybieramy z dostępnych GG Transport i Zarejestruj
  6. pokazuje się formularz, gdzie wpisujemy nasz numer GG i hasło do GG - należy się zastanowić nad ewentualnym odznaczeniem "Friends only". Jeśli chcemy by mogły pisać do nas osoby których nie mamy na liście kontaktów - ODZNACZAMY
  7. W głównym okienku Gajima powinniśmy teraz zobaczyć Transporty (1/1) i gg.jabberpl.org
  8. Wybieramy Działania->Dodaj Kontakt i z listy wybieramy Jabber lub Gadu Gadu zależnie od kontaktu który chcemy dodać.
  9. Jeśli mieliśmy dużo kontaktów na GG to możemy skorzystać ze konwertera Chomika do ich ekpresowego przerzucenia dostępnego tutaj.
  10. Jeśli nie podoba Ci się konwerter Chomika to skorzystać z formularza zawatego na jabberpl.org
A teraz bonus. Możemy zainstalować Bombusa (lub w przypadku staroci Colibry) na telefonie, ustawić to samo konto i... zobaczymy kontakty właśnie dodane na komputerze! Do tego możemy korzystać z tych samych usług.
Niektórzy nawet podpinają transport SMS pod Jabbera i wysyłają SMS-y przez Bombusa - to dużo tańsze rozwiązanie.

Dlaczego Gadu Gadu jest be?

Z powodów technicznych, polecam ten opis do przeczytania.
Z uwagi na krążący SPAM.
Z uwagi na uciążliwe dzieciarstwo, które może sobie wpisać losowy numerek i obrzucić Cie obelgami - z JID-em jest znacznie trudniej.
Używane jest tylko w Polsce.

Dlaczego Tlen jest be?

Z powodu polityki o2 -
sam Tlen technicznie opiera się na Jabberze, więc posiada zbliżone możliwości. Niestety o2 zamknęło Tlen na inne serwery i nie może się on komunikować z "normalnym" Jabberem. Do tego o2 stara się blokować (czego nawet GG nie robi!) transporty z serwerów Jabbera - szczyt chorej polityki.
Jest jednak sposób by ucywilizować Tlen - wtyczka .smok pozwala na połączenie Tlenu z sieciami Jabber, choć nie mam pewności czy nadal działa.

środa, 18 lutego 2009

Słowem wstępu...

Blog "W kupie siła!" ma opisywać sposoby w jakie wolne i otwarte oprogramowanie pomaga ludziom leniwym jeszcze bardziej się lenić... Nie będzie (prawie) tu żadnego wydawania czarodziejskich komend w konsoli czy kompilowania programów. Może nie jest to zbyt trudne, ale po co się przemęczać?
Nie będzie tu także nic dla tzw. guru, fachur, czarnoksiężników czy hackerów*. Nie będę też udowadniał, że Apache jest lepsze od IIS, czy że BSD jest bezpieczniejsze od Windows Server, bo to nie interesuje zwykłego użytkownika.

Swego czasu (gdy byłem młody i głupi - teraz pozostało tylko to drugie) używałem, jak większość, pewnego komercyjnego systemu z pewnymi komercyjnymi lub shareware'owymi programami. A było też freeware, niestety 95 % z tego to zwykły chłam zaśmiecający tylko dysk twardy.
Wspaniała droga: zapłać (lub spirać**), wpisz cd-key/serial, aktywuj i módl się żeby działało, bo i tak dla twórców programu będziesz tylko śmieciem, który służy do "trzepania kasiory".
Nie dość, że nieopłacalne, to jeszcze zdecydowanie zbyt trudne... Jestem zbyt oporny i zbyt leniwy, żeby używać takiego oprogramowania.

Na szczęście jest równoległy świat, gdzie nie trzeba szukać programów w najdziwniejszych miejscach, wpisywać seriali, a użytkownik programu nie jest traktowany jako potencjalny przestępca. Mało tego, może używać program w dowolny sposób, rozdawać go znajomym, czy zgłaszać uwagi twórcom... i nie poszczują*** go psem! Pomimo, że nie wzięli za program ani grosza!
A wszystko na odległość jednego kliknięcia lub jednego przekręcenia rolką myszy. Coś dla takiego lenia jak ja...

Geneza nazwy?
Wolne i otwarte programy powstają w osobliwy sposób, często skupiając w sobie wysiłki tysięcy ludzi. Wytłumaczę to maksymą (może śmierdzącą marnym SF):
"Mądrość komputerów nie może przekroczyć sumy mądrości wszystkich ludzi je projektujących".
Każdy z setek lub tysięcy programistów dodaje swój mały kawałek (choćby to były tylko dwa nawiasy klamrowe, trzy litery i średnik) kodu do programu, program rozwija się zgodnie z zasadami ewolucji. Zupełnie jak człowiek, różnicę są tylko dwie:
- wolny program nigdy nie umiera, nawet gdy twórca go porzuci, inni mogą wznowić rozwój,
- wolne programy można klonować w całości lub po kawałku i nie jest to nieetyczne! Dzięki temu nie trzeba pisać ponownie tych samych funkcjonalności, bo ktoś już je stworzył i wystarczy wykorzystać jego pracę. Ten "ktoś" będzie mógł zrobić to samo w przyszłości.


*w prawidłowym (a nie tym z medialnego chłamu) znaczeniu:
hacker - genialny programista, piszący bezbłędnie programy

**w mediach słyszeliście zapewne nieraz, że piractwo to kradzież, a ktoś z tego powodu ponosi ogromne straty. Po pierwsze nie można postawić znaku równości pomiędzy piractwem a kradzieżą, ponieważ tylko ta druga czynność skutkuje utratą jakiegoś dobra. Co zabawniejsze rynek oprogramowania jest niezbadany i czasami piractwo przynosi lepsze efekty niż akcje reklamowe, powodując wzrost sprzedaży danego programu.
Nie rozwiązany jest dotąd spór czy piractwo jest czynem nagannym czy raczej honorowym (podobno jest rodzajem dżihadu z kapitalistyczną machiną wykańczająca człowieczeństwo).
Po której stronie się opowiadam? Po żadnej. Dajmy sobie spokój z piractwem, bo istnieje przecież wolne i otwarte oprogramowanie!

***w najgorzym przypadku można usłyszeć najwyżej RTFM - przeczytaj tą przeklętą instrukcję.