wtorek, 31 marca 2009

Oprogramowanie CAD/CAE/CAM/CFD dla Linuksa

[Updated: 29.09.2010]
Niektórzy śmią twierdzić, że Linux jest bezużyteczny, bo nie ma na niego AutoCada... Na szczęście Świat nie kończy się na AutoCadzie, ba nawet na nim się nie zaczyna! Pomińmy więc milczeniem ten relikt komputerowej epoki drawingu łupanego i skupmy się na tym czego możemy używać pod Linuksem.

Oprogramowanie komercyjne (płatne):
  • Siemens NX (UGS Unigraphics) - jeden z najpotężniejszych pakietów na rynku, oprogramowanie typu PLM (Product Lifecycle Management). Zastosowania: CAD/CAM/CAE.
  • Pro/Engineer Wildfire 3 - kolejny potężny pakiet CAD/CAM/CAE. Przy tym w miarę przyjemny w obsłudze, parametryczny modeler 3D. Niestety wersja 3 jest ostatnią pracującą pod Linuksem. Wersje 4 i 5 pracują pod Solarisem lub (nieszczęśliwym) Windows.
  • Medusa 4 - ciekawy, całkiem zaawansowany pakiet 2D/3D. Oczywiście obsługujący modelowanie parametryczne. Stąd można pobrać wersję darmową do użytku domowego.
  • VariCAD - odmienny od powyższych, program 2D/3D CAD. Może być szczególnie przydatny dla projektantów konstrukcji stalowych, posiada rozbudowaną bibliotekę części. Można pobrać testową wersję 30-dniową.
  • ANSYS - jeden z najbardziej znanych i funkcjonalnych pakietów MES(FEM).
  • Eagle - program do projektowania płytek PCB - dla elektroników. Dostępna darmowa wersja "Light".
  • Cycas - CAD dla architektów.
  • RealCADD - program 2D CAD. Możliwe jest pobranie wersji demonstracyjnej.
  • GraphiteOne 3D - wykorzystuje parametryczne projektowanie 3D. Bazuje na jądrze Parasolid*, używanym także przez m.in. przez NX i Solid Edge. Można pobrać wersję 30-dniową.
  • Synergy - kolejny CAD oparty o Parasolid. Do ściągnięcia wersja 30-dniowa.
  • OCTREE - 3D CAD dla architektów. Użytkowanie niekomercyjne jest bezpłatne.
  • ADINA - oprogramowanie MES.
  • ARCAD - propozycja dla architektów. Umożliwia tworzenie realistycznych wizualizacji, eksportuje sceny do m.in. POV-Raya.
  • Bricscad V10 - klon AutoCADa. Możliwości są zbliżone a cena znacznie niższa. Za darmo można pobrać 30-dniowy trial. Cena wersji dla Linuksa dziś (9.09.2010) wynosi $275.
  • Range - oprogramowanie MES/CFD.
  • ARES - kolejny klon AutoCADa. Przeportowano zaawansowaną wersję Commander Edition. Można pobrać 30-dniowy trial.
Wolne Oprogramowanie (bezpłatne):
  • BRL-CAD - opisywany przeze mnie, w poprzednim poście, program CAD oparty o operacje na bryłach (CSG).
  • Salome - pre i postprocessor MES współpracujący z solverem Code-Aster. Salome wykorzystuje tylko mały wycinek możliwości, liczącego 1,5 mln linii kodu, Code-Aster. Oba programy można znależć razem w pakiecie Salome-MECA.
  • QCAD - prosty program CAD 2D. Tylko wersje dla Linuksa i Mac OS X są darmowe, za wersję dla Windows trzeba zapłacić. Istnieją dwa wydania: komercyjne oraz darmowe Community Edition - na Linuksa, Mac OS X jak i Windows.
  • FreeCAD (nie mylić z nierozwijanym już freeCAD!) - program w bardzo wczesnej fazie rozwoju, ale budzący ogromne nadzieje. Docelowo ma konkurować z komercyjnymi potentatami CAD/CAM/CAE (Catia, Pro/E, NX). Obecnie większość swojej funkcjonalności osiąga jeszcze przez konsolę Pythona, a nie interfejs graficzny. Oparty jest na solidnym silniku CAD OpenCASCADE. 
  • OpenFOAM - zaawansowany (i trudny w instalacji) program CFD, czyli do symulacji płynów. Używany przez m.in. VW/Audi, Airbusa, Shella, SKF czy Mitsubishi...
  • Calculix - program MES opracowany, po godzinach pracy, przez pracowników niemieckiego MTU Aero Engines.
  • Impact - program do analiz dynamicznych MES - czyli do tzw. crash-testów.
  • KiCad - program klasy EDA (dla elektroników) - umożliwia m.in. projektowanie schematów, płytek PCB i przeglądanie plików fotoplotera.
  • HeeksCAD - kolejny program CAD oparty o OpenCASCADE. Niestety wersję dla Linuksa trzeba ściągać w postaci plików źródłowych z SVN. Jednak są też paczki *.deb. Ciekawym dodatkiem jest HeeksCNC - wspomagający programowanie obrabiarek numerycznych. 
  • gCAD3D - program 3D CAD/CAM zza Odry... Klasyfikowany jako Freeware, a nie Wolne Oprogramowanie.
  • Archimedes - CAD przeznaczony dla architektów. Wykorzystuje Javę, został napisany w Brazylii.
  • Z88 - program MES. Dobrze udokumentowany.
  • avoCADo - bardzo prosty CAD 3D. Niestety projekt prawdopodobnie jest martwy.
  • CADDD - CAD 3D, dopiero rozpoczęte prace nad programem.
  • Sweet Home 3D - całkiem zaawansowany i dopracowany pakiet do planowania wystroju wnętrz. Napisany w Javie.
  • DraftSight - program CAD 2D (status freeware) zgodny z DWG. Wersja dla Linuksa ma ukazać się niebawem (10.09.2010).


CAELinux - dystrybucja LiveDVD zawierająca znaczną część wyżej wymienionego oprogramowania.

* tu czytamy:
Parasolid was selected by FAST AG to replace the previous geometric modeling kernel used in GraphiteOne 3D Design on the basis of its superior functionality and quality. The 3D DCM integration builds upon the Parasolid modeling technology with a range of parametric design capabilities such as sketching, assembly part positioning and kinematic simulation.

wtorek, 24 marca 2009

Pseudokorbowód w BRL-CAD

Zespół programów BRL-CAD służy do modelowania bryłowego. Jest on jednym z nielicznych przypadków tak zaawansowanego oprogramowania udostępnianego za darmo - na licencjach BSD i LGPL. Historia BRL-CAD sięga lat 70-tych, kiedy w biurach armii amerykańskiej zaczęły się prace nad nowym systemem wspomagającym projektowanie (CAD). W 2004 roku został opublikowany kod źródłowy BRL-CAD, a obecnie są dostępne porty dla wielu systemów operacyjnych - od BSD poprzez GNU/Linuksa po Windows. Sam BRL-CAD ma obecnie ponad milion linii kodu i posłużył do zaprojektowania znacznej części uzbrojenia U.S. Army.
Niestety obsługa nie jest zbyt łatwa, wymaga głównie używania wiersza poleceń.

Instalacja na GNU/Linuksie.
Ściągamy plik instalacyjny z sourceforge.

Rozpakowujemy paczkę poleceniem
tar xvjf brlcad_***.tar.bz2

i kopiujemy katalog /usr we właściwe miejsce (jako root)
cp -r usr /

Sprawdzamy czy zależności są spełnione
ldd /usr/brlcad/bin/mged
w przypadku braku libstdc++.so.5 tworzymy dowiązanie (lub jeśli mamy taką możliwość to instalujemy libc5 z repozytorium)
cd /usr/lib

ln -s libstdc++.so.6 libstdc++.so.5



Pierwszy model.
Stworzymy element podobny do korbowodu z silnika dwusuwowego (z rozkładanym wałem).

Uruchamiamy (będąc w którymś z własnych katalogów) MGED, tworząc nową bibliotekę elementów
/usr/brlcad/bin/mged korbow1.g

Widzimy czarne okno - obszar rysunku i wiersz poleceń, wciskamy m by zobaczyć układ współrzędnych. Ustawiamy tytuł poleceniem
title korbowod


Teraz spróbujemy stworzyć trzon korbowodu poleceniem
in trzon1.s rpp -10 10 0 100 5 15

in to tryb interaktywny, gdy czegoś nie podamy to zostaniemy dodatkowo zapytani. trzon1.s to nazwa bryły, rpp to typ bryły - prostopadłościan. Kolejne liczby to wymiary: x_min, x_max, y_min, y_max, z_min, z_max. Czyli będzie to prostopadłościan o długości 100mm, grubości 10mm, dzielony na pół przez płaszczyznę YZ, będący 5mm nad płaszczyzną XY.

Teraz wstawimy walec będący stopą korbowodu
in dol1.s rcc 0 0 0 0 0 20 30

Pierwsze trzy liczby to położenie początkowe x, y, z. Kolejne trzy to przesunięcia względem tych położeń, widać przesunięcie o 20 na osi Z, które będzie wysokością walca. Ostatnia liczba to promień walca.
Tak samo wstawiamy główkę
in glowka1.s rcc 0 100 0 0 0 20 15

Tu położenie y musi wynosić 100mm, bo główka jest na drugim końcu trzonu.

Teraz przycinamy trzon stopą i główką (by nie wszedł nam do późniejszych otworów)
r korb1.r u trzon1.s - dol1.s - glowka1.s

(- to wycinanie, u to łączenie)

Tworzymy i wycinamy otwory w główce i stopie (dwa kolejne przenikania)
in otwor1.s rcc 0 0 0 0 0 20 25
r ot1.r u dol1.s - otwor1.s
in otwor2.s rcc 0 100 0 0 0 20 10
r ot2.r u glowka1.s - otwor2.s


Na koniec łączymy wszystkie operacje boolean (przenikania)
comb korbow.c u korb1.r u ot1.r u ot2.r


I "raytracingujemy" nasz korbowód
B korbow.c
File->Render View




Na koniec kilka przydatnych poleceń:
draw nazwaelementu - pokazanie danego elementu
erase nazwaelementu - ukrycie danego elementu
kill nazwaelementu - całkowite usunięcie
ls - wypisanie obecnych elementów
l nazwaelementu - informacje o danym elemencie
quit - zamknięcie programu:)

poniedziałek, 16 marca 2009

Atheros 242x pod Lennym

Jak się okazało standardowo ładowany sterownik ath5k jest bezużyteczny w przypadku Atherosa AR242x, trzeba dokompilować moduły madwifi. To po kolei...

Potrzebujemy nagłówków jądra - w tym przypadku najlepiej zobaczyć w Synapticu jakie mamy jądro zainstalowane, szukamy linux-image-*, a następnie zaznaczamy odpowiadające mu numerem linux-headers-*.
W moim przypadku należało zaznaczyć (i zainstalować) linux-headers-2.6.26-1-686.
Teraz możemy zainstalować źródła madwifi - zaznaczamy madwifi-source.

Po instalacji tych pakietów otwieramy Terminal użytkownika root, przechodzimy do katalogu ze źródłami i rozpakowujemy je:

cd /usr/src/
tar xvjf madwifi.tar.bz2

Potem wchodzimy do:

cd modules/madwifi/

i wydajemy odpowiednie polecenia by skompilować i zainstalować moduły:

export KERNELPATH=/usr/src/linux-headers-2.6.26-1-686/
make
make install

Teraz możemy pozbyć się bezużytecznego ath5k i załadować ath_pci:

rmmod ath5k
modprobe ath_pci


Po odczekaniu kilkunastu sekund, klikając na aplet Network Managera powinniśmy zobaczyć listę sieci bezprzewodowych w okolicy. Ewentualnie możemy to zrobić wpisując w konsoli:

iwlist ath0 scan

Na koniec otwieramy plik /etc/modules:

gedit /etc/modules

i dopisujemy moduł ath_pci, tak aby karta uruchamiała się przy starcie systemu.

niedziela, 15 marca 2009


Co zrobić by laptop mniej się grzał i dłużej pracował na akumulatorze? Włączyć skalowanie częstotliwości procesora... No to do dzieła!






Otwieramy Terminal użytkownika root i instalujemy pakiet cpufreqd:

apt-get install cpufreqd

Sprawdzamy jaki mamy typ procesora (jeśli nie wiemy):
cat /proc/cpuinfo | grep "model name"

Od typu procesora będzie zależeć typ modułu jaki załadujemy:
AMD K6: powernow-k6
AMD Athlon i pokrewne: powernow-k7
AMD Athlon 64 i pokrewne: powernow-k8
Pentium 4, D, Celeron M, D: p4-clockmod
Pentium M, Core Duo, Core 2 Duo: speedstep-centrino

Ostatecznie, w razie problemów, można spróbować użyć modułu acpi-cpufreq.

Cpufreq udostępnia kilka typów zarządzania częstotliwością:
cpufreq_performance - tryb nastawiony na wydajność
cpufreq_powersave - tryb nastawiony na oszczędzanie energii
cpufreq_ondemand - zależny od obciążenia komputera
cpufreq_conservative - podobny do ondemand, ale działające ze zwłoką

Teraz musimy załadować moduły, by przetestować ich działanie. Dla Celerona M i trybu ondemand wygląda to tak:

modprobe p4-clockmod
modprobe cpufreq_ondemand


Ustawiamy tryb pracy ondemand:

echo ondemand | tee /sys/devices/system/cpu/cpu0/cpufreq/scaling_governor

W przypadku procesora dwurdzeniowego należałoby wpisać dodatkowo:

echo ondemand | tee /sys/devices/system/cpu/cpu1/cpufreq/scaling_governor

Teraz możemy sprawdzić działanie dodając aplet Monitor częstotliwości procesora do panelu, lub wpisując w konsoli:

cpufreq-info

Powinniśmy zobaczyć coś w stylu:
vladimir:/home/adi# cpufreq-info cpufrequtils 004: cpufreq-info (C) Dominik Brodowski 2004-2006 Report errors and bugs to cpufreq@lists.linux.org.uk, please. analyzing CPU 0: driver: p4-clockmod CPUs which need to switch frequency at the same time: 0 hardware limits: 217 MHz - 1.73 GHz available frequency steps: 217 MHz, 433 MHz, 650 MHz, 867 MHz, 1.08 GHz, 1.30 GHz, 1.52 GHz, 1.73 GHz available cpufreq governors: powersave, conservative, userspace, ondemand, performance current policy: frequency should be within 650 MHz and 1.73 GHz. The governor "ondemand" may decide which speed to use within this range. current CPU frequency is 650 MHz (asserted by call to hardware). cpufreq stats: 217 MHz:0,00%, 433 MHz:0,00%, 650 MHz:19,57%, 867 MHz:0,31%, 1.08 GHz:0,32%, 1.30 GHz:0,00%, 1.52 GHz:0,65%, 1.73 GHz:79,14% (27)


Musimy dodatkowo zadbać o uruchamianie sterowania częstotliwością przy starcie systemu, wpisujemy:
echo p4-clockmod | tee -a /etc/modules echo cpufreq_ondemand | tee -a /etc/modules

I edytujemy plik /etc/cpufreqd.conf:

gedit /etc/cpufreqd.conf

Listing pliku na moim komputerze:
[General]
pidfile=/var/run/cpufreqd.pid
poll_interval=2
verbosity=4
#enable_remote=1
#remote_group=root
[/General]

#[acpi]
#acpid_socket=/var/run/acpid.socket
#[/acpi]

#[nforce2_atxp1]
#vcore_path=/some/path
#vcore_default=1500
#[/nforce2_atxp1]

#[sensors_plugin]
#sensors_conf=/some/file
#[/sensors_plugin]

[Profile]
name=On Demand High
minfreq=40%
maxfreq=100%
policy=ondemand
[/Profile]
#
[Profile]
name=On Demand Low
minfreq=10%
maxfreq=80%
policy=ondemand
[/Profile]


##
# Basic states
##
# when AC use performance mode
[Rule]
name=AC Rule
ac=on # (on/off)
profile=On Demand High
[/Rule]

# stay in performance mode for the first minutes
[Rule]
name=AC Off - High Battery
ac=off # (on/off)
battery_interval=70-100
#exec_post=echo 5 > /proc/acpi/sony/brightness
profile=On Demand High
[/Rule]

# conservative mode when not AC
[Rule]
name=AC Off - Medium Battery
ac=off # (on/off)
battery_interval=30-70
#exec_post=echo 3 > /proc/acpi/sony/brightness
profile=On Demand Low
[/Rule]

# conservative mode when not AC
[Rule]
name=AC Off - Low Battery
ac=off # (on/off)
battery_interval=0-30
#exec_post=echo 3 > /proc/acpi/sony/brightness
profile=On Demand Low
[/Rule]


Jeśli używamy GNOME, musimy wziąć pod uwagę, że ono też potrafi sterować częstotliwością. Otwieramy Aplikacje->Narzędzia systemowe->Edytor konfiguracji i w drzewie /apps/gnome-power-manager/cpufreq zmieniamy policy_ac z performance na ondemand lub inny tryb. To samo można zrobić z policy_battery.

Uff, to chyba wszystko, restartujemy komputer by zobaczyć czy skalowanie działa prawidłowo.

sobota, 14 marca 2009

Krótko o przesiadce z Ubuntu 8.04 na Debiana Lenny'ego...

Debian GNU/Linux zawsze uchodził za system dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Jednocześnie jest on podstawą Ubuntu przewidzianego dla tzw. ZU*. Główną różnicą zawsze było to że Ubuntu jest gotowe do użycia "wprost z pudełka" a Debiana trzeba skonfigurować, zatroszczyć się o dodatkowe sterowniki, obsługę laptopowych przycisków itd. Ale czy na pewno?

Wersja 5.0 Lenny przynosi tu wiele zmian, jest znacznie bardziej przyjazna dla użytkownika. Nie traci przy tym swoich tradycyjnych zalet takich jak: mała ilość błędów, szybkość (zauważalnie szybszy od Ubuntu) i stabilność.

Skuszony tym zabrałem się (dziś) za instalację na budżetowym laptopie, żeby było trudniej:-) Do instalacji posłużyła mi pierwsza płyta DVD (w sumie jest ich 5!) ściągnięta poprzez torrent stąd http://cdimage.debian.org/debian-cd/5.0.0/i386/bt-dvd/. Torrenty dla wszystkich wersji są tutaj http://www.debian.org/CD/torrent-cd/. Instalacja w trybie graficznym przebiegła bez problemów, zostawiłem partycję /home z Ubuntu i zainstalowałem części (czy jak to nazwać?) Laptop i Środowisko graficzne.
Jedyny dyskomfort w stosunku do Ubuntu to konieczność wymyślenia dwóch haseł, w Debianie dalej istnieje konto root.

Po restarcie powitało mnie środowisko GNOME, wraz z moją dawną tapetą i motywem. Debian wykrywa poziom naładowania akumulatora, czego Ubu 8.04 u mnie nie potrafiło zrobić. Wyświetla także "paski" z poziomem głośności czy jasności, gdy naciskam klawisze specjalne. Pendrive montuje się automatycznie, a odpowiedni popup ostrzega przed wyciągnięciem w czasie zapisu. Również drukarka (Samsung ML-2010) została rozpoznana automatycznie.
Do ciekawe, Debian bez instalacji dodatkowych kodeków daje sobie radę z odtwarzaniem plików filmów XviD i DivX, a także muzyki MP3. Sama instalacja programów jest bezproblemowa - dostępny jest graficzny Synaptic.

Dostosowujemy Debiana dla użytkownika Ubuntu.
Irytujące może być zachowanie Nautilusa, który otwiera każdy katalog w nowym oknie. By to zmienić wybieramy:
Aplikacje->Narzędzia systemowe->Edytor konfiguracji
i w drzewie /apps/nautilus/preferences/ zaznaczamy always_use_browser
Warto też zajrzeć do /apps/nautilus/desktop - tam możemy usunąć z pulpitu ikonki Komputer, Śmietnik itd.

Zaskoczeniem pewnie też jest "brak" Firefoksa... Jest, tylko nazywa się Iceweasel, dodatkowo mamy drugą lżejszą przeglądarkę (także na Gecko) Epiphany. Klientem poczty jest Evolution, ale wielu woli Thunderbirda (w tym ja), wtedy należy doinstalować pakiety: icedove, icedove-gnome-support, icedove-l10n-pl.
Jeśli brakuje nam szybkiego wyszukiwania plików i indeksowania, doinstalowujemy tracker-search-tool, libdeskbar-tracker i zaznaczamy w preferencjach Deskbar by korzystał z Trackera.

Jeśli ktoś korzysta z partycji NTFS (np. z Windows) musi doinstalować pakiet ntfs-3g. Poźniej może zamontować (jako root) partycję poleceniem
ntfs-3g /dev/sda1 /mnt
sda1 - partycja NTFS
/mnt - katalog gdzie będzie zamontowana, oba parametry mogą być różne.

UPDATE:
Jeśli chcemy by partycja NTFS była montowana przy starcie systemu, to otwieramy /etc/fstab
gedit /etc/fstab
i dopisujemy coś w stylu
/dev/sda1 /mnt ntfs-3g rw,uid=1000 0 0

Reasumując: jestem ABSOLUTNIE zaskoczony przyjaznością tej dystrybucji, to duży krok w stosunku do Etch'a 4.0.

*ZU - zwykły użytkownik.

poniedziałek, 9 marca 2009

Slax - kieszonkowy system operacyjny.

Kto powiedział, że komputer powinien mieć dysk twardy? Niekoniecznie. Obecnie wystarczy pendrive...
Chciałoby się mieć swój pulpit ze swoimi ulubionymi aplikacjami? W zasadzie to załatwiają aplikacje portable i U3, ale co z przyzwyczajeniami? Co z ulubioną tapetą? Co z skonfigurowanym komunikatorem czy programem pocztowym?


Problemy te rozwiązuje Slax - dystrybucja GNU/Linuksa startująca z pendrive. Umożliwia ona m.in.:
- przeglądanie Internetu,
- oglądanie filmów, zawiera najpotrzebniejsze kodeki,
- słuchanie muzyki
- odbieranie poczty (program pocztowy) i obsługę IM (multikomunikator): Gadu-Gadu, Jabber, MSN, IRC itd.,
- pisanie dokumentów, tworzenie arkuszy kalkulacyjnych i prezentacji,
- dostęp do dysków twardych, pendrivów, a także nagrywanie płyt CD/DVD,
- zapisywanie stanu pulpitu i stworzonych plików.

Dodatkowe zalety:
- zajmuje tylko 190 MB,
- nie musimy formatować pendrive, ani usuwać z niego żadnych plików do instalacji Slaksa,
- instalacja jest banalna, wystarczy rozpakować pliki na pendrive,
- posiada, wygodne w obsłudze, środowisko graficzne KDE,
- na Slaksie można błyskawicznie doinstalowywać dodatkowe programy,
- wszystko jest ZA DARMO.

Slaksa możemy oczywiście pobrać za darmo z www.slax.org. Stamtąd możemy pobrać dodatkowe programy/moduły, a także zbudować swojego indywidualnego Slaksa.

To do akcji.
Z http://www.slax.org/get_slax.php ściągamy plik *.tar i rozpakowujemy go na pendrive, tak żeby znajdowały się na nim katalogi boot i slax. Wchodzimy do boot i uruchamiamy bootinst.sh (jeśli jesteśmy pod Linuksem) lub bootinst.bat (jeśli jesteśmy pod Windows). Sprawi to że nasz pendrive będzie "bootowalny" i będzie można z niego wystartować komputer.
Po ponownym uruchomieniu komputera wchodzimy do BIOS-u (F8, F2 lub del) i wybieramy jako dysk startowy USB HDD (ale nie USB CDROM, jeśli jest też taka opcja). Po zapisaniu zmian i kontynuacji uruchamiania powinniśmy zobaczyć menu Slaksa. Możemy zdać się na standardowy wybór, czyli start z środowiskiem KDE. Jeśli ktoś ma 1GB lub więcej pamięci RAM, to polecam wciśnięcie Tab i dopisanie do linii opcji startowych toram. Spowoduje to że cały Slax będzie skopiowany do RAM - system będzie starował odrobinę dłużej, ale potem jego praca będzie szokująco szybka.
Bo dokonaniu wyboru i po upływie 40-80 sekund powinniśmy zobaczyć nasz pulpit. Standardowo mamy sporo programów do wyboru, ale co gdy chcemy dodatkowe? Wystarczy z http://www.slax.org/modules.php sciągnąć odpowiedni plik z rozszerzeniem *.lzm i zainstalować go poprzez dwukrotne kliknięcie. Sama instalacja trwa około sekundy:)
Niestety tak zainstalowane programy znikną po ponownym uruchomieniu komputera (w przeciwieństwie do ustawień i innych plików). Jeśli chcemy by program był gotowy do pracy przy każdym uruchomieniu wystarczy dany plik *.lzm skopiować do katalogu slax/modules. Ja np. wrzuciłem tam spolszczenie (polish.lzm) i dodatkowe kodeki (codecs-essential-20071007.lzm). Slax rozpozna moduły przy starcie i będą gotowe do pracy tuż po uruchomieniu. Warto też tam dodać sterowniki do kart graficznej i do systemu plików NTFS (ntfs-3g).

Generalnie wybór darmowego oprogramowania dla Slaksa jest całkiem spory od gier (Tremulous, AssaultCube, Battle for Wesnoth) poprzez cały pakiet biurowy OpenOffice.org 3, aż po (nie)emulator Windows - Wine.

poniedziałek, 2 marca 2009

Żegnamy Worda, witamy LyX-a!

Nie wydaje się wam, że pisanie w programie do sekretarek (tak podobno sam Microsoft określił Worda...) jest zbyt męczące? Wielokrotne naciskanie spacji, tabulatorów, enterów - tak, to zdecydowanie zbyt męczące... Do tego jeszcze trzeba się zastanawiać jaką czcionkę ustawić, czy też ręcznie spis treści wyprodukować i wszystkie wzory misternie wyklikać. Dużo roboty, efekt marny...

Jest na to sposób - edytor WYSIWYM, czyli "To Co Widzisz Jest Tym Co Miałeś Na Myśli". Tego typu edytory nie zatruwają życia nadmiarem informacji i problemów do rozwiązania - trzeba tylko wiedzieć co się pisze.
Jednym z takich edytorów jest LyX, który wykorzystuje LaTeX-a. LaTeX w czystej formie potrafi praktycznie wszystko, co można zrobić z tekstem, ale jego nauka jest dość długotrwała. Po to zrobiona LyX-a, by zainstalować i używać, praktycznie bez nauki.

Zalety:
-pisze się szybko,
-tekst wygląda elegancko,
-można wstawiać dowolnie skomplikowane wzory,
-sam program jest lekki i zajmuje mało pamięci.


Odpalamy LyX-a i od razu zabieramy się za ustawienie dokumentu pod polskiego czytelnika. Wybieramy Dokument->Ustawienia, a następnie ustawiamy (w "Język"):
Język: Polski Encoding: Other: Unicode (utf8)

W "Klasa dokumentu":
article (Polish version by M.W.) - jeśli chcemy napisać artykuł
book (Polish version by M.W.) - jeśli chcemy napisać książkę. Oczywiście klasę dokumentu można w każdej chwili zmienić.

W "Preambuła LaTeX-a" wpisujemy (i ustawiamy jako domyślne):
\usepackage[OT4]{fontenc}
-zagwarantuje nam to "polskie ogonki". Jeśli pojawią się problemy z wyjeżdżaniem jakiegoś wzoru lub tekstu poza margines możemy dopisać
\sloppy
-spowoduje to rozluźnienie wysokich standardów LaTeX-a dotyczących przenoszenia tekstu, co czasami potrafi pomóc.

No to bierzemy się za pisanie.
Pierwsze zdziwienie to na pewno brak pola wyboru wielkości oraz rodzaju czcionki, LyX nie obciąża nas takimi problemami. Napiszmy kilka linii... Są? To teraz trzeba się "wkliknąć" w jedną z nich i wybrać "Sekcja" z listy w której widoczne jest "Standard". Potem zróbmy to samo wybierając do różnych linii "Podsekcja", "Podpodsekcja" i inne opcje z listy. Styl i wielkość tekstu się zmienia zależni od tego co wybraliśmy. "Standard" używamy oczywiście do zwykłego tekstu.
Ale to nic, kliknijmy w Nawigacja - widoczne jest tam coś na kształt spisu treści naszego dokumentu. Teraz wybierzmy Wstaw->Spisy->Spis treści - wstawi nam tylko mały prostokącik z napisem "Spis treści". To jest doskonały sposób by uzmysłowić czym jest edytor WYSIWYM. Kliknijmy na przycisk z ikonką Acrobata (Podgląd PDF), zobaczymy dokument w ostatecznej postaci z wygenerowanym eleganckim spisem treści! Będzie on dynamicznie uaktualniany w czasie pisania dokumentu - żadnego problemu modyfikacjami z wielkich publikacji. Warto też zauważyć, że podobnie zachowuje się Przypis w stopce.
Jeszcze coś, głębokość spisu treści możemy modyfikować w ustawieniach dokumentu, a sposób numeracji zależy od klasy dokumentu.

Załóżmy, ze coś już napisaliśmy. Możemy to zapisać dokument w formacie *.lyx. Niestety mało kto będzie go potrafił otworzyć, wybieramy więc dodatkowo Plik->Eksportuj->PDF (pdflatex) by zapisać dokument w ładnym formacie PDF. Ten eksporter generuje bezpośrenio plik PDF, dla odmiany ps2pdf generuje najpierw plik postsciptowy *.ps a dopiero potem niego PDF, co objawia się np. utratą hiperlinków.
Do późniejszej edycji otwieramy oczywiście pliki *.lyx. Gdybyśmy jednak pracowali z kimś kto pisze bezpośrednio w LaTeX-u - wybieramy Plik->Eksportuj->LaTeX (plain).

Składem zwykłego tekstu nie musimy się przejmować LaTeX robi wszystko za nas, musimy tylko zwracać uwagę na tabele i długie wzory by nie "uciekły" poza margines.
Gdy chcemy uniknąć łamania po spójnikach, np chcemy by tekst wyglądał tak:
Ala ma różowego kota
i zielonego psa.

a nie:
Ala ma różowego kota i
zielonego psa.
używamy twardej (niełamliwej) spacji po spójniku, wciskając Ctrl-Space. Zauważmy, że nie da się wstawić np. dwóch tabulatorów lub dwóch pustych linii. Do specjalnych odstępów w tekście służy Wstaw->Formatowanie. Zapobiega to pojawianiu się bałaganu w dokumencie.

Wzory.
Wzory są najmocniejszą stroną LaTeX-a - chyba wszystko da się w nim zapisać, a każda formułą wygląda znakomicie, nie tak jak "offisowe" koślawce:) Pisanie wzorów w LyX-ie to sama przyjemność, wciskamy Wstaw matematykę i Przełącz pasek narzędzi matematyki (jeśli jest niewidoczny). Z paska na dole możemy sobie wszystko wyklikać, a do przemieszania po wzorze używamy kursorów i spacji (do opuszczania danego miejsca). Klikanie nie jest oczywiście dość wydajne i wygodne, warto się nauczyć kilku skrótów/komend klawiaturowych:
_ indeks dolny
^ indeks górny, potęga
\frac ułamek
\sqrt pierwiastek kwadratowy
\pi \rho \varepsilon itp. litery greckie

Warto sobie włączyć Podgląd->Podgląd źródła by widzieć polecenia LaTeX-a i uczyć się nowych.

Oczywiście w LyX-ie możemy wstawiać hyperlinki i obrazki. W przypadku tych drugich jest zalecenie by były w formacie JPG lub PNG - wtedy zostaną umieszczone w PDF-ie bez konwersji.