poniedziałek, 17 września 2012

Black Mesa - grałem (wrażenia)

Po wielu latach oczekiwania, w piątek o 16:47, premierę miała Black Mesa. Jest ona fanowskim remakiem Half-Life z roku 1998. Instrukcję instalacji tej darmowej gry można znaleźć tutaj.

Oczekiwania

Od gry wymagano porządnego przeniesienia H-L w bardziej aktualną oprawę. Nie schrzanić remake gry, która uzyskała ponad 50 tytułów gry roku i jest najwyżej ocenianym tytułem na PC (obok sequela Half-Life 2 i Bioshocka) to poważne jest wyzwanie.

Obawy

Każdy kto widział jak krzywdzono inne kultowe gry w ich "nowoczesnych" wersjach musiał mieć obawy. Obawy, że powstanie kolejny tytuł dla amerykańskich 13-latków.

Uff...

Skończyłem Black Mesę i mogę odetchnąć. Jest dobrze, bardzo dobrze!

Old school

BM przenosi nas do złotej ery shooterów, przełomu XX i XXI wieku, gdy nikt nie dążył do pseudorealizmu. Nie ma ograniczeń w noszeniu broni, w sprincie czy autoregeneracji zdrowia. Akcja jest szybka i intensywna a poziom trudności taki jak w czasach gdy sami twórcy (a nie amerykańscy 13-latkowie) byli betatesterami. Wysoki. Żołnierze HECU dalej potwornie dają w kość...

Dbałość o szczegóły

Wszystko miało być dopracowane, tak jakby zrobiło to Valve. I jest. Przykład: taka mała rzecz jak wspornik z przyciskami na platformie (windzie). Są przyciski, to jest i przewód, są łączone blachy to jest i spoina, są śruby to jest i gwint. Wszystko jak w rzeczywistości.
Wiele rzeczy, które na screenach wyglądały na tekstury, okazywało się obiektami 3D (rurki w ścianach, logo DNA w Questionable Ethics).
Wprowadzono nawet taki niuans jak obraz w lunecie kuszy, gdy nie jest ona przyłożona do oka. Każda broń ma animacje bezczynności, przebieg pierwszego założenia Hivehand zapisze się na pewno na stałe w historii gier komputerowych:)
Inteligencja żołnierzy dalej zachwyca, a oni sami reagują różnie zależnie od miejsca postrzelenia. W BM nawet beret spada z głowy zabitego żołnierza.

Grafika i fizyka

Na moje oko to poziom Portala 2 lub nawet wyższy (o tym dalej). Liście i łodygi kwiatów doniczkowych poruszają się podczas przenoszenia, podobnie jak krawaty podczas ruchu naukowców.
Jedyna negatywna obserwacja to brak spełnienia zasady zachowania pędu w wagoniku (Freeman nie powinien przesuwać się podskakując). Występuje ona za to na przenośnikach taśmowych urozmaicając rozgrywkę.

Ponad Valve

W BM można znaleźć rzeczy opracowane całkiem na nowo. Jednym z ciekawszych jest system gib-ów (z których zrezygnowano w H-L 2). Wesołe hasanie z ręką zabraną zabitemu żołnierzowi nie jest problemem. Oczywiście nawet ta ręka zachowuje się zgodnie z zasadami fizyki.
Dodano też parę efektów graficznych niewidzianych w innych H-L: "śnieżenie" w obszarach radioaktywnych czy brudzenie się broni od krwi i wydzielin.
Przebieg akcji nieco zmieniono, poziomy rozbudowano, bardziej nużące fragmenty wycięto. Pojawiły się zagadki oparte na fizyce. Miłym dodatkiem jest też wprowadzenie niezłego AI dla strażników. Tym razem naprawdę są przydatni.

Udźwiękowienie

Jest świetne. Nie dość, że bardzo dobrze dobrano muzykę do rozwoju akcji, to jeszcze grany utwór potrafi się zatrzymać na określonym fragmencie, czekając na ruch gracza. Nie spotkałem się z czymś takim w żadnym innym H-L.
Żołnierze brzmią niestety nieco mniej przerażająco:) Cóż, dubbing to bardzo trudna kwestia dla zespołu amatorów.

Klimat i humor

Klimat został zachowany. Jest ciężki, duszny. Taki jak w H-L i diametralnie różny od złagodzonego H-L 2.
W grze jest sporo zabawnych dialogów, zachować NPC i masa easter eggów. Nie będę tu zdradzał szczegółów, ale BM idzie w tym względzie znacznie dalej niż pierwowzór.

Sterowanie

Największą bolączką oryginalnego H-L, w moim odczuciu, było sterowanie. Gordon "pływał" zamiast pewnie biegać. W Black Mesie jego zachowanie jest wzorowe. Sterowanie pewne i precyzyjne. Nie ma też "gumowatości" jak w wielu współczesnych strzelankach, gdzie odczuwalne jest opóźnienie pomiędzy akcją gracza a reakcją sterowanej postaci.
Mogą odrobinę irytować elementy platformowe zaczerpnięte z oryginału i skok z przykucnięciem. Chodzi o to, że wskoczenie na coś wyższego wymaga skoku [Spacja] i później schowania nóg [Ctrl]. W ekstremalnym przypadku może być użyta sekwencja: W(w przód)-Shift(sprint)-Spacja(skok)-Ctrl(przykucnięcie). To ukłon w stronę fanów serii i zmora dla mniej wprawionych graczy:)

Premiera

Jak wspomniałem premiera miała się odbyć w piątek (14 września) o 16:47 na stronie blackmesasource.com. Nastała 16:47 (8:47 w Nowym Meksyku), licznik zakończył odliczanie i...  graczy powitało piękne 404. Przeciążenie trwało dobre pół godziny, a torrent z BM miał kilka godzin później jakieś (w sumie) 50 000 rozsiewających i pijawek. To rzadko spotykana liczba.

Czas gry

Pominięto Xen, a twórcy określają czas gry na 8-10 godzin. W moim odczuciu to bardzo ostrożna prognoza, trudna do osiągnięcia w pierwszym przejściu przez typowego gracza.

To już historia

Obawiam się, że BM zamyka historię staroszkolnych FPS-ów. W czasach gdy Valve tworzy coś nazwane Dota2 (kolejny projekt z zewnątrz po L4D, CS, TF 2 Portalu, Alien Swarm itd.), id wydaje udziwnione Rage a Epic odcina kupony[1], grupa pasjonatów wydaje TAKĄ grę. Wymagającą, intensywną, dopracowaną.
 
[1] Gry tych zespołów: Half-Life, Quake, Unreal wyznaczały standardy w strzelankach. Premiera każdej z nich była przełomem w rozwoju gatunku. 

Za wcześnie na ocenę

To tyle ile mogłem napisać na gorąco. Jest zbyt wcześnie by porównywać BM z innymi tytułami, choć w tym momencie "Surface Tension" z BM aspiruje do miana najlepszego poziomu FPS w jaki kiedykolwiek grałem...

[Update] Przyjęcie Black Mesy przez resztę świata

Przejrzałem Internet pod kątem opinii o BM i jestem nieco zszokowany. Opinie dzielą się na pozytywne i bardzo pozytywne, przykłady (oceny na 23.09.2012):
  • Gry-Online.pl - pozytywna recenzja, średnia ocen czytelników 9,8/10,
  • Metacritic - oceny krytyków >80%, średnia ocen graczy 9,7/10. Dziewięć osób pokusiło się o napisanie opinii, wszystkie z nich przyznały ocenę 10/10 (sic!),
  • PurePC - bardzo pozytywna recenzja, maksymalna ocena, kilka odznaczeń (w tym za opłacalność:) Ta recenzja jest szczególnie ważna, bo piszący ją wygląda na weterana - kto pamięta jakiej gry bohaterem był Caleb?

2 komentarze:

  1. Uruchamiałeś na jakimś Linuksie przez wine czy jednak na Windows dla pełni wrażeń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doświadczyłem "pełni wrażeń". W tym klatkowania przy teleporcie:)
      kwh

      Usuń